Panie Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości. Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego. Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie. Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek. Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku. Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc. Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi. Oddaję siebie samego do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.
Co niszczy autorytet Kościoła? Kościół to nie tylko Chrystus Pan, aniołowie i święci. Tutaj, na ziemi, Kościołem jesteśmy my. Do zbawienia jesteśmy dopiero wezwani, a niekiedy zachowujemy się tak, jakby nam na jego osiągnięciu mało zależało. Nasze ułomności, a zwłaszcza nasze grzechy, mogą autorytet Kościoła niemało zaciemniać. Pan Jezus mówił nam o tym zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35) – mówił. Ale mówił też z gniewem do faryzeuszy, a w gruncie rzeczy do nas wszystkich: „Sami nie wchodzicie do królestwa i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą” (Mt 23,13). Już w czasach apostolskich grzechy wyznawców Chrystusa osłabiały autorytet Kościoła. „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza wśród pogan” (1Kor 5,1n) – oburzał się na Koryntian Apostoł Paweł. Później musiał upominać duchownych, ażeby nie byli „chciwi …Więcej
Bracie, po co ta spowiedź? Często pytacie mnie, jak to jest być po drugiej stronie kratki konfesjonału. Ale prawda jest taka, że ja też się spowiadam i też miewam te same dylematy, co każdy z was. Z góry zaznaczam, że jeśli ktoś nie rozumie potrzeby tego Sakramentu to proszę o powstrzymanie się przed złośliwymi komentarzami. Dziękuję. Więc kilka słów. Pewnie oczywistych. Wiecie co my bardzo potrafimy skomplikować coś, co w założeniu ma nam pomóc. Zauważyliście, że często idziemy do spowiedzi jak do urzędu skarbowego? Starannie przygotowujemy listę, żeby „wszystko się zgadzało”, boimy się, że o czymś zapomnimy i „transakcja” nie dojdzie do skutku. Zapominamy o tym co jest niby oczywiste i fundamentalne, że Bóg nie jest księgowym. On nie czeka na twoją listę błędów, żeby ją odhaczyć. On czeka na ciebie. Tak! Kiedy grzech odnosimy bardziej do relacji to wtedy nie jest przede wszystkim złamanie przepisu, ale osłabienie więzi, która ucierpiała. Dlatego też spowiedź ma formę spotkania …Więcej
"Bóg nie jest księgowym. On nie czeka na twoją listę błędów, żeby ją odhaczyć. On czeka na ciebie. Tak! Kiedy grzech odnosimy bardziej do relacji to wtedy nie jest przede wszystkim złamanie przepisu, ale osłabienie więzi, która ucierpiała. Dlatego też spowiedź ma formę spotkania z drugim człowiekiem." "Zwykle też niezbyt dobrze się kojarzy tzw. „pokuta za grzechy” na końcu" --- Nowomowa typowa dla nowej religii, która odrzuca lub przeinacza to co katolickie. Dla ignoranta, który powyższe brednie pisał: cały sakrament nazywa się Pokutą i tak został zdefiniowany przez Kościół m.in. Sobór Florencki (Exultate Deo): "Czwartym sakramentem jest Pokuta, której materią są jakby akty penitenta podzielone na trzy części. Pierwszym jest skrucha serca, która polega na żalu za grzech popełniony wraz z postanowieniem by nie grzeszyć w przyszłości. Drugim jest ustna spowiedź polegająca na tym że grzesznik wyznaje integralnie kapłanowi wszystkie grzechy, których rachunku dokonał. Trzecim …Więcej
Sakrament Kapłaństwa jest kolejnym sakramentem przez który przejechał walec posoborowej rewolucji. Widać to zwłaszcza w zniesieniu stopni przygotowania do Kapłaństwa, zmianą charakteru święceń sakramentalnych (diakonatu) oraz wymyśleniem nowego rytu święceń biskupich (całkowicie oderwanego od wcześniejszej tradycji/rytu rzymskiego, co może budzić wątpliwości odnośnie jego charakteru i ważności a bez święceń biskupich nie ma święceń kapłańskich). Porównanie święceń kapłańskich w rycie rzymskim i święceń w rycie NO ukazuje że ryty te mocno się różnią w tym co przekazują o Kapłaństwie – kim jest kapłan, istota tego urzędu, władza powierzona kapłanowi, oraz relacja między kapłanem, biskupem i świeckimi. Po pierwsze ryt święceń NO usuwa około połowę tradycyjnych tekstów, które wcześniej definiowały kapłaństwo. Po drugie, święcenia NO są pełne dwuznaczności. M. Davies przeprowadził analizę rytu święceń NO w książcePorządek Melchisedecha.Pokazuje , że święcenia NO naśladują …Więcej
Wybitnie durny artykuł wskazujący na całkowite niezrozumienie istoty Kapłaństwa. Nie istnieje "kryzys zbyt wielu powołań" - to jest dobrodziejstwo nie kryzys. Zupełnie czymś innym jest sytuacja, w której ludzie bez powołania idą w szeregi duchownych, np. żeby wygodnie żyć lub zrobić łatwą karierę.
Do skandalicznej sytuacji doszło podczas 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Jaśle. Ze sceny jeden z zespołów nawoływał do palenia kościołów i łamania krzyży Spalić kościoły, połamać krzyże. Skandal na …
Jeffrey Epstein - multimilioner, który wykorzystywał dzieci, obracał się swobodnie wśród prezydentów, książąt, miliarderów i ikon popkultury. Był zapraszany, akceptowany, tolerowany, fotografowany, traktowany jak "kontrowersyjny ekscentryk", a nie jak zwyrodniały drapieżnik. Dlaczego? Bo świat udawał, że nic się nie dzieje. Mało tego - świat korzystał z jego przestrzeni. Taki oto obraz elit, mówiący więcej niż tysiące akt i raportów. Nazwiska związane z wyspą Little Saint James krążą w przestrzeni jak nieuchwytny duch. I nie chodzi nawet o obecność konkretnych ludzi, ale o to, jak długo system udawał niewiedzę. Prywatna wyspa. Prywatne odrzutowce. Prywatne "żarty", "aluzje", "spotkania". A w tle dzieci sprowadzone do roli towaru, narzędzia, rekwizytu w teatrze władzy i perwersji. Nikt nie liczył się z ich cierpieniem ani głosem. Każda "zabawa" była starannie zaplanowanym aktem przemocy, a ich życie i bezpieczeństwo stały się przedmiotem transakcji i gier wpływów. Epstein nie …Więcej
Zapewniał zwyrodnialcom spełnienie swoich chorych zboczeń, a że miał na każdego haka to popełnił samobójstwo ? , u nas afera Podkarpacka to podobny temat którego nikt nie rusza .
Abp. Sheen jest w Niebie i nie ma chyba takiego drugiego Świętego mimo, że niekanonizowanego. Przez 60 lat od swoich Święceń kapłańskich, dzień w dzień jedną godzinę Najświętszy Sakrament adorował i przed Najświętszym Sakramentem skonał. Więc bezpodstawne są wszelkie osądzenia, przypuszczenia i kpienia...
Coraz rzadziej mówi się wprost o złu, winie i grzechu. Nie dlatego, że zło zniknęło, ale dlatego, że zmienił się język. Zamiast nazywać rzeczy po imieniu, wolimy używać słów łagodnych, neutralnych, „bezpiecznych”. Dzięki temu jest nam lżej – przynajmniej na chwilę. Problem w tym, że razem z ostrymi słowami znika także odpowiedzialność. Kiedyś mówiono: „to było złe”. Dziś częściej słyszymy: „to była trudna sytuacja”. Zamiast „zawiniliśmy”, mówi się „system zawiódł”. Zamiast „skrzywdziłem”, pojawia się „nikogo nie chciałem zranić”. Czyny się nie zmieniają, zmienia się tylko sposób ich opisywania. A sposób mówienia ma ogromne znaczenie, bo wpływa na to, jak myślimy i co czujemy. Coraz częściej zło tłumaczy się psychologią. Mówi się o emocjach, traumach, przeżyciach z dzieciństwa. To wszystko bywa prawdziwe i ważne. Ale gdy psychologia zastępuje moralność, pojawia się problem. Wyjaśnienie zaczyna zastępować odpowiedzialność. Człowiek przestaje pytać: „czy zrobiłem coś …Więcej
teza fałszywa: "Coraz rzadziej mówi się wprost o złu, winie i grzechu" teza prawdziwa: "Coraz rzadziej W POSOBOROWIU mówi się wprost o złu, winie i grzechu" --- 1. Wśród ludzi tego świata we wszystkich epokach rzadko się mówiło o złu, winie i grzechu - mówi o tym sam Pan Jezus Chrystus, np. J 16 - ten świat takich "problemów" unika. 2. Tam, gdzie zachowała się Wiara Katolicka cały czas mówi się wprost o złu, winie i grzechu.
Gdy przestajemy mówić o winie i grzechu, tracimy też zdolność do przebaczenia i naprawy. Jeśli nikt nie jest winny, nikt nie musi przepraszać. Jeśli nie ma grzechu, nie ma potrzeby zmiany. Zło zostaje – tylko przykryte ładnymi słowami.
Czy grzechy, o których zapomniałem się wyspowiadać, są odpuszczone? Czy grzechy, których nie wyspowiadałem, ponieważ ich nie pamiętałem (a nie dlatego, że je ukrywałem), są naprawdę odpuszczone? Autor: Catholics on the net | Źródło: fora Catholic.net Pytanie: Bracia, chciałem zapytać o wątpliwość, która pojawiła się po spowiedzi kilka dni temu. Sprawa wygląda tak, że podczas spowiedzi nie przypomniałem sobie żadnych innych grzechów, które należałoby wyznać. Powiedziałem księdzu, że nie pamiętam innych grzechów, ale żałuję, że je popełniłem. Powiedział mi, że wszystko jest w porządku i udzielił mi rozgrzeszenia. Mam więc wątpliwość: czy grzechy, których nie wyznałem, ponieważ ich nie pamiętałem (a nie dlatego, że je ukrywałem), są odpuszczone? Czy powinienem je wyznać podczas następnej spowiedzi? Ksiądz powiedział mi, że mogę przystąpić do komunii świętej. Odpowiedź: Tak, możesz przystąpić do komunii świętej, ponieważ grzech JEST odpuszczony. Jeśli później przypomnisz …Więcej
Problem jest trochę gdzie indziej! Po SW2 zdefiniowanie grzechu stanęło na głowie, więc tak dla przykładu: czy ktoś spowiada się z tego, że uprawiał CUDZOŁÓSTWO, czym jest oddawanie czci innym bóstwom! Modlitwy z innowiercami po całym świecie, i cały ten bałagan teologiczny rozsiewany w KK po SW2! To jest Problem! Bardzo polecam poszukać przedsoborowych Nauk o Rachunku Sumienia, a wiele takich sztucznie "tworzonych" problemów, po prostu zniknie, bo wiedza i świadomość grzechu - je usunie!
"Obok świec, w dniu św. Błażeja w kościołach poświęca się również jabłka. Owoc ten od dawna uchodzi za symbol zdrowia, młodości i długowieczności... Kościół zetknąwszy się z taką tradycją nie odrzucił jej, ale ochrzcił. Zaczął błogosławić jabłka, by zwrócić uwagę ludzi, że uzdrowienie przychodzi nie od owocu, ale od Boga." --- 1. Nie ma formularza poświęcenia jabłek na dzień św. Błażeja. Jeśli ktoś uważa że należy przynieść akurat jabłko to jest to po prostu ludowy zabobon. 2. Za Leona XIII a zatem stosunkowo późno (koniec XIX w.) zatwierdzono formułę błogosławieństwa na św. Błażeja chleba, wina, wody i owoców - jest to jedno błogosławieństwo dla wszystkich wymienionych przedmiotów. 3. Porażające jest że zniszczono liturgię Kościoła a w erze Internetu, gdzie łatwo można sobie sprawdzić np. stare Rituale Romanum, pisze się nierzetelne teksty o wydźwięku promującym zabobon.