Mamy lll Wojnę Światową !!!
Mamy lll Wojnę Światową !!!!
Jednak 28. luty nie 19. marca?
Tę datę zapamiętamy na długo!
Zapamiętają ci, co przeżyją
…
Przepowiadany od dawna dzień nadszedł…
Izrael zaatakował Iran, poinformowało Ministerstwo Obrony Izraela.
Wygląda to atak prewencyjny.
W całym Izraelu rozbrzmiewają syreny alarmowe.
Wojsko izraelskie potwierdziło w sobotę, że w całym Izraelu wprowadzono alarmy przeciwlotnicze w celu „przygotowania społeczeństwa na możliwość odwetowego wystrzelenia pocisków w kierunku Izraela”.
Dowództwo Frontu Wewnętrznego Sił Obronnych Izraela (IDF) apeluje do cywilów o pozostanie w pobliżu schronów.
Agencja Reuters poinformowała o godzinie 7:00 rano w sobotę w Teheranie, stolicy centralnego Iranu, słychać było eksplozje. Według irańskich mediów przyczyna eksplozji jest nieznana.
W centralnym Iranie unosi się gęsty dym, donosi Reuters.
Irańskie media poinformowały również o trzech eksplozjach w stolicy. W centrum Teheranu unosiła się duża chmura dymu. Według irańskiej agencji prasowej Fars, pociski uderzyły w dzielnicę Jomhouri w Teheranie.
Pojawiły się również doniesienia o dwóch kolejnych eksplozjach na północy stolicy.
Świadek agencji Reuters poinformował, że w Jerozolimie słychać było syrenę alarmową.
W wyniku ataku Izrael poprosił ludność o pracę zdalną i zamknął szkoły. Zakazał zgromadzeń publicznych. Zamknięto również lotniska i przestrzeń powietrzną.
Zakres ataku nie jest obecnie jasny.
Nie wiadomo również, czy Izrael działa samodzielnie, czy we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.
Amerykańskie media, powołując się na źródła w służbach, informują, że atak został przeprowadzony wspólnie przez Izrael i Stany Zjednoczone.
Trump niedawno wysłał znaczne siły na Bliski Wschód i wielokrotnie groził użyciem siły militarnej przeciwko Iranowi, jeśli ten nie zgodzi się na nowe porozumienie nuklearne.
Podczas 12-dniowej wojny w czerwcu 2025 roku to Izrael zaatakował Iran jako pierwszy, zanim Stany Zjednoczone zbombardowały trzy obiekty nuklearne w tym kraju.
Atak na Izrael nastąpił w czasie, gdy Stany Zjednoczone dysponują największymi siłami powietrznymi na Bliskim Wschodzie od dwóch dekad.
Od czasu inwazji na Irak w 2003 roku Amerykanie nie wysłali w ten region większej liczby myśliwców. Jednocześnie na pozycjach stacjonują niektóre z najważniejszych amerykańskich okrętów wojennych, podobnie jak amerykańscy żołnierze.
W ostatnich tygodniach USA i Iran negocjują nowe porozumienie nuklearne. W czwartek strony spotkały się, a rozmowy zostały uznane za udane. Następnie zaplanowano kolejne spotkania.
W sobotę rano czasu warszawskiego Izrael, bliski sojusznik USA, zaatakował.
USA i Trump zażądali od Iranu porzucenia programu nuklearnego i pozbycia się pocisków dalekiego zasięgu. Iran odmówił jednak pełnej zgody.
Według „The New York Times”, ambasador USA w Izraelu, Mike Huckabee, wysłał e-mail do swoich pracowników w ambasadzie w Jerozolimie zaledwie kilka godzin przed eskalacją sytuacji. Przesłanie było jasne: ci, którzy chcą opuścić kraj, „powinni to zrobić DZIŚ”.
Zanim wojna stała się faktem, norweska gazeta VG rozmawiała z mieszkanką stolicy Teheranu. Opowiedziała, jak wiele osób liczyło na atak, a inne obawiały się jego skutków.
„Dotarliśmy do punktu, w którym wszystkie opcje są nie do przyjęcia” – powiedziała, opisując miasto i kraj, które całkowicie straciły nadzieję.
Czy atak Izraela, a potem Ameryki będzie początkiem końca Ameryki i doprowadzi ostatecznie do likwidacji państwa żydowskiego w Palestynie i przeniesienia Izraela do Polski i na Ukrainę?
Czy będzie kolejną tazą lll Wojny Światowej, która jakoś już trwa?
Takie pytania i taką hipotezę postawiłem już po 7. października 2023.
Niestety mam wrażenie, że scenariusz, króry się zarysował pamiętnego 7. października jest konsekwentnie realizowany.
Czy obalenie reżimu islamskiego w Iranie jest w ogóle możliwe?
Czy odwet Iranu nie spowoduje natychmiastowej konieczności ewakuacji przynajmniej części Izraela do Polski?
Jaka będzie reakcja chińska na izraelsko-amerykański atak na Iran?
Amerykański, ograniczony w skali, atak na Iran nie musi oznaczać samobójstwa Ameryki, ale na pewno będzie zakończeniem amerykańskiej hegemonii w świecie i odejście Ameryki nie tylko za Atlantyk, ale i za Pacyfik.
Atak na Iran to podpalenie Bliskiego Wschodu, to ostateczny cios dla planów Pojednania się Izraela ze światem islamu.
Oczywiście krótkofalowo Izrael może odnieść sukces, chociaż wątpię, czy bez strat.
Ostatecznie jednak Izrael poniesie straszliwą klęskę, bo Wojny na śmierć i życie z 1,5 miliardem muzułmanów wygrać się nie da.
Izrael ostatecznie padnie w Wojnie z islamskim kalifatem, a przy okazji padnie i Europa, a może i Rosja.
«Wojna z Iranem może wywołać o wiele więcej niż tylko zmianę reżimu w Teheranie. Może doprowadzić do nowych powstań, próżni władzy i destabilizacji regionu – strategicznej przestrzeni do działań, którą sunniccy dżihadyści mogliby wykorzystać.
Podczas międzynarodowej wojny z Państwem Islamskim (IS) w Syrii i Iraku w latach 2013–2017, irańskie grupy działające na zlecenie odegrały kluczową rolę w ostatecznym pokonaniu religijnych ekstremistów sunnickiego ugrupowania terrorystycznego.
Niezależnie od tego, co można sądzić o autokratycznym reżimie mułłów w Teheranie, trudno zaprzeczyć, że Republika Islamska była jednym z najgroźniejszych i najskuteczniejszych przeciwników Państwa Islamskiego i odegrała kluczową rolę w ostatecznym pokonaniu sunnickich dżihadystów.
Jest to szczególnie istotne w Iraku, gdzie wspierane przez Iran szyickie milicje, Siły Mobilizacji Ludowej (Haszd asz-Szaabi), odegrały kluczową rolę w walce z Państwem Islamskim. Nie tylko stanęły one między Bagdadem a terrorystami z Państwa Islamskiego, gdy sunniccy dżihadyści posuwali się na południe w 2014 roku, ale także aktywnie walczyły z nimi w całym kraju – w tym w regionach zdominowanych przez sunnitów – później.
Reżim mułłów w Teheranie wspierał również rząd w Bagdadzie na różne sposoby – poprzez dostawy broni, doradców wojskowych i współpracę wywiadowczą – przez cały okres walki z Państwem Islamskim od 2014 roku.
Podobną historię można opowiedzieć w Syrii, gdzie wspierana przez Iran szyicka grupa terrorystyczna Hezbollah odegrała kluczową rolę w walce z sunnickimi terrorystami Państwa Islamskiego.
Hezbollah brał udział w walkach z Państwem Islamskim w górach Kalamun wzdłuż granicy libańsko-syryjskiej, pomagał w zabezpieczeniu obszaru przygranicznego i uczestniczył w skoordynowanych ofensywach z armią syryjską. Republika Islamska zapewniła również reżimowi Asada wsparcie militarne i finansowe w czasie wojny z dżihadystami.
Mulłowie w Teheranie odegrali zatem kluczową rolę w tym, że żołnierze piechoty Abu Bakra al-Baghdadiego – znani również jako Al-Chawaridż– musieli w końcu się poddać, zrzucić czarne szaty, uciec na pustynię i wtopić się w miejscową ludność.
Jednak terroryści z Państwa Islamskiego nigdy się nie poddali, a ich siatki nigdy nie zostały całkowicie wyeliminowane. Dżihadyści cierpliwie czekają na kolejną okazję, by ponownie podnieść czarną flagę i rozpocząć świętą wojnę – dżihad – przeciwko niewiernym.
Cel zawsze będzie ten sam: ustanowienie państwa islamskiego – kalifatu – zgodnie z ich skrajnymi preferencjami teologicznymi. Najnowsze wydarzenia na Bliskim Wschodzie – z potencjalnie nieuchronną wojną izraelsko-amerykańską przeciwko Iranowi – mogą doprowadzić do ułożenia się geopolitycznych układów sił, tak aby Al-Chawaridż ponownie dostrzegł szansę na wyczołganie się z kryjówek i ponowne rozpoczęcie dżihadu, by ustanowić królestwo Boże na ziemi.
Irańska próżnia władzy
Jeśli Stany Zjednoczone (i Izrael) ostatecznie zdecydują się na wojnę z szyickim reżimem mułłów w Iranie, praktycznie niemożliwe jest przewidzenie, co ostatecznie stanie się z irańskim wojskiem, a co za tym idzie, z aparatem państwowym tego kraju. Można jednak śmiało wnioskować, że im bardziej zniszczone będą siły zbrojne kraju, tym poważniejsze będą konsekwencje wewnętrzne, zagraniczne i geopolityczne.
Amerykańsko-izraelska operacja wojskowa przeciwko reżimowi duchownych prawdopodobnie zdziesiątkowałaby irański potencjał militarny, w tym krajowe organy ścigania i zdolności do zwalczania powstań.
Zdolność państwa irańskiego do utrzymania spokoju, stabilności politycznej i tłumienia powstań w jego wysoce zróżnicowanych etnicznie prowincjach uległaby wówczas drastycznemu ograniczeniu.
Ponieważ współczesny Iran jest krajem wysoce heterogenicznym i wieloetnicznym, istnieją wszelkie powody, by obawiać się, że rozpadające się państwo irańskie przekształciłoby się w chaotyczne przedsięwzięcie.
W miarę jak państwo irańskie ulega degradacji militarnej, a władza i autorytet rządu centralnego słabną, kilka grup etnicznych dostrzeże strategiczną okazję do wykorzystania powstałej próżni i przejęcia władzy politycznej – w razie potrzeby siłą.
Od dawna marginalizowane mniejszości – głównie Kurdowie, Beludżyjczycy, Azerowie i Arabowie – które doświadczyły różnego stopnia dyskryminacji ze strony perskiej większości – wszystkie mają motywację do chwycenia za broń, aby poprawić swoją sytuację polityczną w Iranie w chaosie, który może nastąpić w wyniku wojny.
Z perspektywy licznych mniejszości etnicznych Iranu, prawdopodobnie nigdy nie będzie lepszej okazji do powstania i chwycenia za broń przeciwko zdominowanemu przez Persów rządowi centralnemu w Teheranie – niezależnie od tego, czy kieruje nim religijni mułłowie, rojaliści Pahlawiego, czy świeccy republikanie – niż w trakcie i po amerykańsko-izraelskiej operacji wojskowej. Dlatego też zrobią wszystko, co w ich mocy, aby poprawić swoją pozycję polityczną w wyniku upadku reżimu mułłów.
Im bardziej rozległe działania militarne, tym słabsza militarnie władza centralna, tym silniejsza motywacja dla mniejszości etnicznych Iranu do przeprowadzania gwałtownych powstań. Te bodźce raczej nie ulegną zmianie, jeśli w Teheranie powstanie nowy rząd zdominowany przez Persów.
Państwo irańskie mogłoby zatem przejść przez długi okres niestabilności, a w najgorszym przypadku – defragmentację i rozpad, w wyniku szeroko zakrojonej wojny amerykańsko-izraelskiej przeciwko temu krajowi.
Taki wynik miałby dramatyczne konsekwencje geopolityczne nie tylko dla Iranu, ale także dla całego Bliskiego Wschodu.
Z powodu upadku głównego szyickiego ośrodka władzy w regionie, religijny układ sił w regionie – zwłaszcza w Lewancie – uległby drastycznej zmianie na korzyść sunnickich dżihadystów.
Taka sytuacja geopolityczna stwarza podatny grunt dla kolejnej fali ekspansji Al-Chawaridż. Z powodu braku najgroźniejszego przeciwnika, układ sił zmienił się dramatycznie na korzyść sunnickich dżihadystów.
Szyickie milicje, które odegrały tak kluczową rolę w pokonaniu terrorystów z Państwa Islamskiego ostatnim razem, nie będą już miały poparcia Iranu, co oznacza, że ich baza sił drastycznie się zmniejszy, a ich potencjał militarny ucierpi. W związku z tym nie będą one tak skuteczne w walce z Al-Chawaridżem, jak poprzednio.
Z prezydentem o dżihadystycznej przeszłości u władzy w Syrii – uważanym przez wielu za wilka w owczej skórze i czekającym tylko na nową okazję do wznowienia dżihadu przeciwko niewiernym – sytuacja jeszcze bardziej się zaostrza. Jednocześnie niesławny obóz dżihadystów w Al-Hol został niedawno oczyszczony z potencjalnych terrorystów, którzy obecnie przebywają na wolności.
Zasadniczo wszystko jest gotowe, aby Al-Chawaridż ponownie rozpoczął ekspansję, która może być szersza niż poprzednio. To, czy będą nazywać się Państwem Islamskim, Frontem Al-Nusra, Al-Kaidą czy czymś innym, będzie wówczas kwestią semantyki.»