JAD OBMOWY. Jak niszczymy dobre imię bliźniego (Św. Jan Maria Vianney).
Święty Jan Maria Vianney, pokorny Proboszcz z Ars, z właściwą sobie surowością i miłością do dusz, obnaża mechanizmy jednego z najczęstszych grzechów przeciwko miłości bliźniego - obmowy. Wideo ukazuje przerażającą naturę języka, który potrafi zamienić najpiękniejsze dobro w niszczycielską truciznę.
Dobre imię jest fundamentem ludzkiej godności, cenniejszym niż wszelkie bogactwa tego świata. Gdy ujawniamy ukryte błędy innych lub przypisujemy im złośliwe intencje, stajemy się jak pająki tkające sieć zniszczenia. Człowiek dotknięty obmową jest niczym ziarno pod młyńskim kołem - miażdżony bez litości przez bezduszne plotki.
Cenniejsze niż majątek:
Dobre imię raz utracone, jest niemal niemożliwe do odzyskania w pełni.
Trucizna w słowie:
Nasze usta mogą nieść życie lub śmierć; obmowa to powolne zabijanie reputacji drugiego człowieka.
Młyńskie koło:
Obraz cierpienia osoby obmawianej, która staje się bezbronną ofiarą języków nieznających miłosierdzia.
____________
Zachęcamy do ściągnięcia MODLITEWNIKA TRADYCYJNEGO Pobierz aplikację tutaj Modlitewnik Tradycyjny - Apps on Google Play
____________
Teraz również online:
Modlitewnik Tradycyjny | Darmowa Katolicka …
____________
#JanMariaVianney #Obmowa #Grzech #MiłośćBliźniego #Duchowość #Katolicyzm #Wiara
Mała wstawka:
Obmowa, czyli odbieranie komuś dobrego imienia,
KŁAMIĄC i rzucając oszczerstwa,
jest grzechem wołającym o Pomstę do Nieba,
natomiast obrona Prawdy i
ostrzeganie Bliźniego przed
niebezpieczeństwem potępienia - to nasz OBOWIĄZEK
wynikający właśnie z Miłości Bliźniego . . .
Jakże łatwo przychodzi nam szafowanie cudzymi błędami pod pretekstem prawdy czy ciekawości. Święty Jan Maria Vianney przypomina nam dziś, że obmowa to prawdziwy jad, który zatruwa nie tylko osobę obmawianą, ale przede wszystkim duszę tego, kto mówi. Święty Franciszek Salezy, ten wielki apostoł łagodności, mawiał, że „kto odbiera komuś dobre imię, popełnia morderstwo duchowe”. Często przypisujemy innym najgorsze zamiary, których w nich wcale nie ma, karmiąc własną pychę cudzym upadkiem. Zastanówmy się, czy nasze słowa budują, czy niszczą? Czy potrafimy zachować milczenie tam, gdzie miłość tego wymaga? Niech te surowe obrazy młyńskiego koła i jadowitego węża będą dla nas ostrzeżeniem, byśmy nigdy nie stali się katami cudzej godności. Prośmy o serce pełne współczucia, które potrafi osłaniać słabości bliźniego zamiast wystawiać je na publiczne pośmiewisko.